Dnia 15 lutego odbył się apel i przedstawienie z okazji Dnia św. Walentego.
Amor Szekspiro...
Nie obyło się oczywiście bez sztuki o Romeo i Julii.
Był chór…
Nad Kapuletich i Montekich domem Spłukane deszczem, poruszone gromem, Łagodne oko błękitu... A lato było piękne tego roku...
I byli aktorzy…
Romeo- Wiktor Tybura Benwolio- Krzysztof Garczyński Julia – Paulina Ciesielska Pan Kapulet- Tomasz Barczycki Służący- Sebastian Marszałek
I miłość była… Początkowo nieszczęśliwa...
Romeo
Ona kocha, ale pieniądze. „Mężczyźni, ten ród krokodyli” Ech, kobieto, puchu marny.
Były podchody…
Niezwykłym i nie lada sprytem opatrzony Poleciał precz, by Romea, co zmartwiony, Z udręki serca wyciągnąć za uszy, By mu chwilą rozrywki uspokoić duszę.
I bal był…
Służący: U Kapuletów impreza. Mnie gości spraszać przyszło. Dużo tego. Wszystko dla jedynaczki. Piękne dobra w każdym względzie, lasy, gleba wyśmienita. Co za czynsze. To kobita!
Były rozterki…i udręka…
Romeo: Gdzie? Zresztą, nigdzie nie idę. wpatrzony w jakiś punkt, z rozpaczą w głosie Gdzieś mi się podziała?
potrzebna była pomoc…
Benwolio: do siebie Trzeba ratować chłopaka. Ciągnie Romea, ten z wyraźną niechęcią wstaje, wychodzą.
Chór: Nie porzucaj nadzieje, Jakoć się kolwiek dzieje; Bo nie już słońce ostatnie zachodzi, Lecz uważaj, Romeo, Kapulet nadchodzi.
Lecz wszystko skończyło się dobrze. I kolejny raz zatriumfowała miłość.
Chór: Wy, którzy miłosnymi sprawami władacie, I małolatów losy w ręku trzymacie, Miejcie to przed oczyma zawżdy swojemi, Że choć Bóg stary, miłość zwycięża na ziemi.